reklama firmy transportowej
Reklama firmy transportowej: ile kosztuje i jak pozyskać klientów w transporcie
Reklama firmy transportowej kosztuje od kilkuset złotych jednorazowo (strona, wizytówka, napis na aucie) do kilku tysięcy miesięcznie (kampania w wyszukiwarce, abonament giełdy, kampania telefoniczna do nadawców). Większość tych kanałów przyprowadza klienta z jednym ładunkiem. Stałego klienta, który wypełni auto na miesiące, daje głównie bezpośredni kontakt z firmą wysyłającą towar, więc budżet warto liczyć od pustych kilometrów, a nie od obrotu.
Poradniki o reklamie firmy transportowej piszą głównie agencje marketingowe i drukarnie, więc polecają to, co same sprzedają: stronę, pozycjonowanie, kampanię w Google, oklejenie floty i ulotki. Wszystko to ma sens, tylko żaden z tych tekstów nie mówi, którego klienta przyprowadza dany kanał i ile kosztuje jeden taki klient. Ten tekst jest dla właściciela firmy przewozowej z kilkoma albo kilkunastoma autami, który ma w budżecie kilka tysięcy złotych i chce wiedzieć, gdzie je wydać.
Ile kosztuje reklama firmy transportowej?
Reklama firmy transportowej kosztuje od kilkuset złotych jednorazowo do kilku tysięcy złotych miesięcznie, zależnie od kanału. Napis na busie to od około 1 500 zł netto, prosta strona i wizytówka w Google to jednorazowy koszt i czas, giełda to abonament od kilku do ponad stu euro miesięcznie, a lead od nadawcy potwierdzony w rozmowie kosztuje u nas od 250 do 390 zł netto.
| Kanał | Ile kosztuje | Kogo przyprowadza | Czy daje stałe zlecenia |
|---|---|---|---|
| Oklejenie auta | Bus, burty i tył, grafika wycinana: od około 1 500 do 3 000 zł netto; pełny druk na większości powierzchni: od 3 000 do 5 000 zł netto | Kogoś, kto zobaczy auto pod swoim magazynem i zapamięta numer | Rzadko, raczej wzmacnia rozpoznawalność u klientów, których już masz |
| Strona i wizytówka w Google | Jednorazowo strona, potem czas na opinie i zdjęcia | Firmę albo osobę, która wpisuje „transport busem” i nazwę miasta | Czasem, gdy klient po pierwszym kursie wraca |
| Kampania w wyszukiwarce | Stawka za kliknięcie plus obsługa; frazy transportowe licytują też firmy przeprowadzkowe i kurierzy | Klienta z jednym ładunkiem na teraz, często prywatnego | Rzadko |
| Giełda transportowa | Abonament, na przykład Trans.eu dla przewoźników 125 euro netto miesięcznie przy płatności co miesiąc | Spedycję albo nadawcę z ładunkiem na dziś | Czasem, po kilku udanych kursach |
| Telefon do nadawców | Od 250 do 390 zł netto za lead spełniający kartę akceptacji | Kierownika logistyki albo właściciela firmy, która wysyła towar co tydzień | Tak, to jedyny kanał ustawiony wprost pod stałą trasę |
Ceny oklejenia to widełki z cenników firm oklejających pojazdy publikowanych na 2026 rok, cena giełdy pochodzi z cennika Trans for Carriers na stronie Trans.eu. Stawka za lead to nasz cennik pakietów leadów. Każdą z tych kwot sprawdź przed zakupem, bo zmieniają się z promocjami i modelem auta.
Jak pozyskać klientów w transporcie?
Klientów w transporcie pozyskuje się z dwóch zupełnie różnych rynków. Pierwszy to rynek ładunków na dziś: giełdy, ogłoszenia i wyszukiwarka, gdzie klient ma jeden przewóz i porównuje ceny. Drugi to rynek stałych nadawców: hurtownie, zakłady, sklepy i serwisy, które wysyłają towar co tydzień i od lat jeżdżą z tym samym przewoźnikiem. Pierwszy rynek zdobywa się widocznością, drugi rozmową.
To rozróżnienie jest ważniejsze niż wybór kanału. Firma, która wysyła trzy palety tygodniowo do tych samych odbiorców, nie szuka przewoźnika w wyszukiwarce, dopóki obecny jej nie zawiedzie. Nie zobaczy więc Twojej kampanii, nie wejdzie na stronę i nie odpowie na ogłoszenie. Zmienia przewoźnika w konkretnych chwilach: przed sezonem, przy otwarciu nowego magazynu, po serii spóźnień. Reklama, która czeka, aż taki klient sam zacznie szukać, trafia do niego tylko przypadkiem.
Co sprawdza kierownik logistyki, zanim zleci Ci pierwszy kurs
Każdy kanał reklamy kończy się tym samym: ktoś po drugiej stronie decyduje, czy dać Ci ładunek. Przy stałej współpracy decyzję podejmuje zwykle kierownik logistyki, a w mniejszej firmie właściciel. W praktyce taka osoba pyta prawie zawsze o te same rzeczy:
- czy masz ubezpieczenie OC przewoźnika i na jaką sumę, bo od tego zależy, czy wartość ich towaru jest w ogóle pokryta,
- ile masz aut i czy podstawisz inne, gdy Twoje stanie w serwisie,
- czy auto ma zabudowę, której potrzebują: windę, izotermę, kontener, wysokość pod paletę,
- czy da się śledzić przesyłkę albo dostać potwierdzenie dostawy od razu po rozładunku,
- jaki termin płatności akceptujesz i czy wystawiasz fakturę w dniu dostawy.
Te odpowiedzi powinny być na Twojej stronie i w pierwszym mailu z ofertą, zanim ktoś o nie zapyta. Strona firmy transportowej, która pokazuje zdjęcie auta z paletą w środku, sumę ubezpieczenia i zasięg tras, sprzedaje lepiej niż strona z hasłem o „terminowości i profesjonalizmie”. Tak samo działa obecność w prasie branżowej: jeśli klient wpisze Twoją nazwę i znajdzie ją w artykule w portalu dla logistyki, łatwiej mu uwierzyć, że nie jesteś firmą założoną w zeszłym tygodniu. Budowanie takiej obecności marki w mediach branżowych to wydatek jednorazowy, który pracuje także przy każdym zapytaniu z giełdy.
Oklejenie auta: tania reklama, ale nie dla każdego
Oklejenie busa to najtańszy stały nośnik, jaki ma firma transportowa, i ma jedną przewagę nad resztą: płacisz raz, a auto jeździ z nim kilka lat. Problem w tym, że widzą je głównie kierowcy na drodze i ludzie na parkingach, a ci rzadko zlecają transport firmowy. Najwięcej daje wtedy, gdy auto regularnie staje pod magazynami, hurtowniami i zakładami, czyli tam, gdzie pracuje ktoś, kto wysyła towar.
Jeżeli jeździsz głównie dla spedycji, oklejenie niewiele zmieni, bo spedytor i tak zna Twoje auto. Jeżeli obsługujesz lokalną dystrybucję i codziennie stajesz pod kilkoma firmami w jednym mieście, prosty napis z nazwą, numerem i jednym zdaniem o tym, co wozisz, jest wart swojej ceny.
Wyszukiwarka i giełda: kanały na dziś
Kampania w wyszukiwarce i giełda mają wspólną cechę: przyprowadzają klienta w chwili, w której ma ładunek. To dobra wiadomość, bo nie musisz go przekonywać, że potrzebuje transportu. Zła jest taka, że w tej samej chwili porównuje kilka ofert i zwykle wybiera najtańszą. Przy busach do 3,5 tony, gdzie przewoźników jest najwięcej, stawki z giełdy bywają o połowę niższe niż ceny, które firmy transportowe publikują dla klientów końcowych. Porównanie abonamentów giełd i marży, którą zostawia sobie spedycja, jest w tekście o tym, ile kosztują stałe zlecenia transportowe z giełdy i od spedycji.
Oba kanały warto mieć, żeby domykać powroty i zapełniać luki. Nie warto na nich budować firmy, bo nie masz żadnego wpływu na cenę, a każdy klient jest do zdobycia od nowa następnego dnia.
Budżet liczony od pustych kilometrów
Większość firm ustala budżet reklamowy jako procent obrotu. W transporcie to słaba miara, bo obrót mówi, ile zarobiłeś, a nie ile tracisz. Lepszą miarą są puste kilometry i dni, w które auto stoi. Każdy taki kilometr to koszt paliwa, kierowcy i leasingu bez przychodu.
Przykład: firma ma pięć busów, a każdy średnio dwa dni w miesiącu stoi albo wraca pusty. To dziesięć dni aut bez pracy w miesiącu. Jeżeli dzień pracy busa daje, powiedzmy, 700 zł przychodu przy 350 zł kosztu zmiennego, firma traci około 3 500 zł marży miesięcznie. Te liczby są założeniem do przykładu, podstaw swoje. Tyle mniej więcej warto wydać, żeby zamienić puste dni w stałe trasy, i to jest górna granica sensownego budżetu na reklamę, a nie procent od obrotu.
Teraz porównaj kanały z tą kwotą. Oklejenie pięciu aut to jednorazowo kilka do kilkunastu tysięcy złotych i nie gwarantuje ani jednego kursu. Kampania telefoniczna do nadawców za 3 900 zł (dziesięć leadów po 390 zł) ma sens, jeśli z tych dziesięciu rozmów wyjdzie choć jedna codzienna trasa. Ogólny wzór na to, ile możesz zapłacić za lead, jest w tekście o tym, ile kosztuje lead B2B.
Kiedy reklama firmy transportowej nie ma sensu
- Masz jedno auto i sam jeździsz. Nie masz kiedy obsłużyć nowych zapytań, a każde odebrane w trasie wymaga zatrzymania się.
- Twoje auta są zajęte przez stałego zleceniodawcę albo spedycję, która płaci w terminie. Wtedy pieniądze lepiej wydać na kolejne auto niż na reklamę.
- Nie masz odpowiedzi na pytania z listy wyżej, na przykład niskie OC przewoźnika albo brak auta zastępczego. Reklama przyprowadzi klientów, których stracisz na pierwszej rozmowie.
Od czego zacząć
Policz puste dni aut z ostatnich trzech miesięcy i przelicz je na marżę, którą tracisz. Wybierz jeden albo dwa typy firm w zasięgu Twoich baz, które wysyłają towar co tydzień, i ustal, co musi potwierdzić rozmowa: trasa, liczba kursów w tygodniu, rodzaj ładunku, godziny, osoba decydująca i zgoda na przesłanie stawki. Taka lista to karta akceptacji, o której więcej jest na stronie o kwalifikacji leadów.
Jeżeli masz busy do 3,5 tony i chcesz, żeby te rozmowy prowadził ktoś za Ciebie, typy nadawców, kartę akceptacji i rachunek zwrotu opisuje strona stałe zlecenia na busa do 3,5 tony. Jeżeli masz zestawy albo prowadzisz spedycję, ten sam rachunek dla pełnych aut jest na stronie pozyskiwanie klientów w spedycji. Płacisz tylko za leady, które spełniają Twoją kartę.
Inne teksty o pozyskiwaniu klientów B2B
- Cold calling przykłady: 6 otwarć rozmowy B2B Otwarcie rozmowy decyduje o tym, czy rozmówca zostanie na linii przez kolejne dwie minuty....
- Skrypt rozmowy telefonicznej B2B Skrypt rozmowy telefonicznej nie jest tekstem do czytania na głos. To struktura decyzji: c...
- Koszt pozyskania klienta w B2B Koszt pozyskania klienta to suma wydatków na sprzedaż i marketing podzielona przez liczbę...
Ustaw kryteria i poproś o wycenę
Złóż kartę akceptacji leada w kreatorze, wyślij ją do nas i odbierz wycenę kampanii na swoich parametrach.
- Lead trafia tylko do Ciebie
- Baza z kampanii zostaje u Ciebie
- Wycena bez zobowiązań, bez karty